środa, 08 lutego 2017
Duszniki - Zdrój - śmacznego na wakacjach

Tym razem z kategorii Smacznego na wakacjach na tapetę wystawiam Duszniki- Zdrój. Muszę napisać z niekłamanym zachwytem, że kulinarnie ta miejscowość zachwyciła mnie nie mało:) Zacznę od kawiarenki "Dzień dobry", która mieści się na ryneczku, można tam w otoczeniu stylowego wystroju wypić smaczną latte i zakosztować się w ciastach. Szczególnie polecam ciasto Kinder, ja, która niekoniecznie jestem fascynatką słodyczy, byłam zachwycona mieszanką smaków. W kawiarence można się naprawdę odprężyć przy klimatycznej muzyce, a tym, którzy posiadają dzieci kawiarenka oferuje mały kącik zabaw. Moje "dwie torpedy" (czytaj: dzieci) wyciszyły się przy kolorowaniu :)


Następną na liście mogę umieścić knajpkę Neo Retro, znajdująca się niedaleko parku uzdrowiskowego. Jedzenie pyszne, skosztowałam trzech rodzajów pierogów, te z mięsem, te na słodko i te z ziemniakami i kiełbasą. Spróbujcie koniecznie flaczków i żeberek. A na deser gorące maliny:) Obsługa sprawna i miła. Wszystko pachnie i znakomicie smakuje. Do tego bardzo dobrze zagospodarowany kącik do zabaw dla dzieci.



Kolejną i ostatnią z moich kulinarnych eskapad była Hospoda Czeska. Spróbujcie zupy czeskiej i smażonego sera. Troszkę mniej przypadła mi do gustu skwarkowa pasta. Przesympatyczny kucharz, który wychodzi do gości. Tak w skrócie:)


piątek, 18 września 2015
Rowy - Smacznego na wakacjach

Będąc przejazdem w Rowach, po wędrówce brzegiem morza, głód zaczął nam doskwierać poważnie. I choć nad morzem o rybę nie trudno, to o smaczną rybę, nie nasączoną litrami oleju, trudno już bardzo. I gdybym nie wierzyła w dobry smak, na pewno nie trafiłabym do tego miejsca...

I choć nazwy dwie, knajpka jedna. 

Wystrój mnie urzekł, bo nie od dziś wiadomo, że takie klimaty są mi bliskie:)

Zamówiliśmy dorsza oraz halibuta. Jedna rybka była duszona w pomidorach i ziołach, druga w warzywach. Jakże miła była to odmiana dla naszych "przetłuszczonych" brzuchów. Wszystko delikatne, odpowiednio doprawione i co najważniejsze smaczne. A do tego hit - nie załamałam się przy płaceniu;)

Polecam to miejsce, bo warto. A takich miejsc nad naszym polskim morzem, niestety jest niewiele. Chyba, że miałam po prostu wyjątkowego pecha...

wtorek, 30 czerwca 2015
Göynük - Turcja - Smacznego na wakacjach

Turcja pociągała mnie od zawsze, a jeszcze bardziej jej smaki. Hotel Greenwood Resort spełnił wszystkie moje oczekiwania. Nie dość, że przepiękna okolica, miła obsługa, to jeszcze wkoło potrawy, na których sam widok burczy w brzuchu. Od razu wybaczcie jakość zdjęć ale były robione na szybko, tłum głodnych nie pozwalał mi na profesjonalną sesję, do tłumu zaliczam się również i ja:)

Sam hotel położony jest pomiędzy górami a morzem. Coś niesamowitego. Zdjęcia z plaży owszem posiadam ale zazwyczaj z jakąś personą, toteż ich nie zamieszczam. Chciałabym zaznaczyć, że hotel jest nastawiony na rodziny z dziećmi, posiada atrakcje takie jak basen ze zjeżdżalniami, mini klub czy mini disco. Maluchy również znajdą dla siebie coś pysznego w restauracji. Nawet te najbardziej wybredne, coś o tym wiem;)

Śniadania to istna uczta, czego tam nie było... różne rodzaje wędlin, serów, sałat czy sałatek. Jajecznica, kiełbaski, 8 rodzajów pieczywa, jajka, zupa mleczna. A gdyby było Wam mało to na zewnątrz Pani serwowała omlety, jajka sadzone oraz naleśniki.

Gdybyście zgłodnieli to już od 12.00 w Snack Barze można było znaleźć smakowite przekąski.

Ale gdybyście jednak pokusili się o restauracje to dostąpicie kolejnej uczty. Dwadzieścia propozycji pod osłoną ciepłej pokrywy lub zimny bufet. Nie zapominajmy o deserach, gdzie propozycji było chyba z trzydzieści różnego rodzaju słodkich smakołyków. Nie do przejedzenia;)

Kolacja była największym wydarzeniem, nie dość, że jedzenia było tyle co na obiad, czyli ogrom, to jeszcze co wieczór kucharze serwowali dania z grilla. Pyszności. Na deser można było skosztować słodkości lub dla odmiany owoce.

Spalić te kalorie można było już wieczorem, gdzie zespół czuwający nad rozrywką, serwował różnego rodzaju zabawy typu pokazy taneczne, wokalne czy dyskotekę. Bawiliśmy się świetnie i na pewno nie zapomnę tego wyjazdu. Polecam smaki Turcji:)



piątek, 11 października 2013
Czechowice Dziedzice - Pałac Kotulińskich - Smacznego na weekend

 

Właśnie wróciłam z fantastycznego weekendu i od razu swoją radością pragnę podzielić się z Wami:)

Razem z mężem wybraliśmy się do Pałacu Kotulińskich w Czechowicach – Dziedzicach.

Jestem wprost oczarowana wnętrzem pałacu, pokojami oraz stroną kulinarną. Obsługa bardzo miła i pomocna.

Od zawsze czułam, że powinnam urodzić się dawno temu i być szlachcianką:)

Po przyjeździe wybraliśmy się na kolację, ciekawa byłam czym kucharz uraczy moje podniebienie.

Restauracja sama w sobie bardzo przytulna i w dobrym guście urządzona.

Zamówiłam sobie polędwiczkę faszerowaną marchewką owiniętą w cukinię, z sosem porowo – boczkowym i kasztanami. Smak był cudowny, szczególnie sos.

Mąż zamówił trzy rodzaje grillowanych mięs z warzywami. Zainteresowałam się jego potrawą i uraczyłam się jej smakiem:) Wszystko było pyszne i doskonale doprawione.

Niestety z tej kolacji nie posiadam zdjęć, trochę było mi niezręcznie wyjąć aparat i pstrykać fotki przy innych gościach. Odważyłam się dopiero dnia następnego, gdy byliśmy sami w restauracji.

Wszystko prezentuję poniżej.

 


 

 


 

Pałac posiada też ogród, niewielki ale i tak wart zobaczenia.

 

 

Polecam, dla wszystkich miłośników takiego klimatu, zobaczenie tego miejsca.

Ceny nie są niskie to fakt i pewnie nie będę mogła sobie pozwolić na taki wypad na kolejny weekend (bardzo żałuję), ale będąc tam poczułam się jakbym przeniosła się w czasie. Było warto:)!

Nie mogłam się oprzeć i zamieszczam kilka fotek z pokoju:)

 

 

I na koniec zapraszam na śniadanie... ;)


poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rewal - Smacznego na wakacjach

Będąc w Niechorzu, zawitaliśmy również do Rewala. Mała, ciekawa miejscowość turystyczna z licznymi sklepikami i knajpkami. Ale to Restauracja „Keja” zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Poprzez swoje wędrówki kulinarne, chyba po raz pierwszy lokal zrobił na mnie tak zachwycające wrażenie. Wnętrze wprost „kipiało” gustem. Wszystko było dopracowane i przemyślane przy jego dekorowaniu.

 

 


Siedząc tam i zajadając czułam się „prawie” jak w swoim wymarzonym domu, właśnie w takim country stylu. Brawa należą się właścicielce :), która jak się dowiedziałam ma takie oto uzdolnienia i która swój lokal stworzyła od podstaw:)

 

 

 

Po zachwytach nad wystrojem czas wspomnieć coś o posiłkach jakie miałam okazje posmakować.

Pierwszy raz jadłam rybę mirunę i od razu się zachwyciłam. Ciekawy, delikatny smak. To ryba, którą wręcz trzeba spróbować, gdy będziecie nad polskim morzem!:)

 

Z uwagi na goniący nas czas nie miałam okazji spróbować wielu rzeczy, zresztą mój „brzusio” ma też swoją pojemność.

Skusiłam się jednakże na naleśniki z białym serem i polewą z czekolady. Dobre, naprawdę dobre.


 

Obsługa bardzo miła, do tego uśmiechnięta i przyjazna.

Naprawdę warto tam zajrzeć i w miłej atmosferze zjeść smaczne danie.

Zapraszam do zobaczenia Rewala, a jeśli nie możesz w tej chwili tam być -zajrzyj, poczuj, rozkoszuj się -  właśnie tu. 

wtorek, 11 czerwca 2013
Niechorze - Smacznego na wakacjach

Wróciłam z nad morza:)

Ponad 2 tygodnie zabawiałam w Niechorzu. Mała, urokliwa miejscowość. Dla jednych raj ciszy, dla innych jej nadmiar przyprawia o ból głowy.

Ja chyba byłam po środku. Ale nie o tym. Będąc pierwszy raz w tej miejscowości miałam okazję gościć w nie jednej restauracji czy smażalni ryb. I swoimi wrażeniami pragnę się z Wami podzielić.

 

Zacznę od największego rozczarowania jakie spotkało mnie poprzez dotychczasowe kulinarne wędrówki. Pierwszego dnia głód odezwał się zaraz po 13, wobec tego wybrałam się na obiad. Mały był trochę marudny, toteż wybrałam najbliższą restaurację, która znajdowałam się blisko miejsca naszego pobytu. Restauracja „Nela” nie wyróżniała się zbytnio, ot taki pospolity lokalik, dostałam menu i wystarczyło tylko wybrać coś dla nas. Jakże było moje ogromne zdziwienie, gdy właścicielka próbowała mnie pouczać co powinnam zamówić dziecku. Pewnie miała dobre intencje ale wyszło to zupełnie na opak. W końcu wiem co lubi moje dziecko. Pierwsze wrażenie wobec powyższego nie było najlepsze. Rozumiem sugerować komuś daną potrawę ale pouczać i narzucać…?! Pominę fakt, że owa Pani otworzyła mojemu dziecku wodę, bez uprzedniego spytania mnie czy ją zmówię. Ale dalej.

Dostaliśmy swoją porcję, pulpeciki w sosie, z ziemniaczkami i mizerią. Pierwszy raz wyplułam jedzenie – pulpety (nawet obrazą jest ich nazywanie w ten sposób) były ohydne!!! Śmierdziały i były nieświeże. Chyba tylko przez wpojoną kulturę osobistą nie zrobiłam awantury. Mizeria i ziemniaki były zjadliwe ale niesmaczne. Wciąż zastanawiam się jak można serwować takie nieświeże jedzenie, tym bardziej gdy widzi się osobę z dzieckiem?! Nie wiem, ale więcej nie wróciłam do tej restauracji. Z moich późniejszych obserwacji wynikało, że osoba prowadząca tę (trudno to nazwać restaurację, bo w restauracji szanuje się klienta a nie chce się go otruć) knajpę, nie może poszczycić się klientelą. Stanowczo odradzam!!!

 

Na szczęście były restauracje, które serwowały pyszne obiady i taka właśnie restauracją była Restauracja „Jola”. Domowy rosół wraz z makaronem, pachnące i pyszne pierogi. A do tego miła obsługa. Może ceny nie były najniższe ale za taką jakość jedzenia chętnie płaciłam. I przede wszystkim klienci wychodzili pojedzeni i zadowoleni.

 

Myślę, że warto zajrzeć również na rybkę do wędzarni. Przy drodze można ich spotkać kilka.

 

Ja osobiście próbowałam karmazyna, szaszłyka z łososia oraz antara. Najbardziej do gustu przypadła mi pierwsza ryba.

 

Największą jedną uwagę pragnę poświęcić smażalni ryb „Kergulena”. Zupełnie na uboczu, bardzo kameralna. Ale jedzenie rozpływające się w ustach. Polecam śledzie, do tej pory (a śledzie jadłam wiele w swoim życiu) nie jadłam tak pysznych. Do wyboru do koloru.

 

Pierwszego dnia zamówiłam turbota, z sałatkami i frytkami, do tego masełka czosnkowe i piwo. Turbot był smażony na maśle. A jego smak… Pierwszy raz jadłam tę rybę i jestem zachwycona smakiem. Wszystko świeże, pachnące i rozpływające się w ustach. Mój mały chyba pierwszy raz jadł z takim apetytem jakieś danie.

Kolejnego dnia chciałam się wybrać na miętusa królewskiego, bo słyszałam, że warto spróbować jego smak. Niestety nie miałam szczęścia. Ale Pan, który nas obsługiwał, poleciła nam filety z dorsza. Dorsza wielu z nas na pewno jadło i nie trzeba go zachwalać.

Ja jednak z całą pewnością polecam tę smażalnię. Ceny bardzo przystępne a obsługa miła.

Żałuję tylko, że wcześniej nie znalazłam tego miejsca. Polecam tam zajrzeć gdy będziecie w Niechorzu:)

poniedziałek, 25 czerwca 2012
Słoneczny Brzeg - Bułgaria - Smacznego na wakacjach

Słoneczny Brzeg przywitał Nas cudnym, gorący słonkiem. Jakże nam było tego brak w pochmurnej Polsce...

 Sacjonowaliśmy w hotelu Flamingo, który polecam ze względu na umiejscowienie blisko centrum jak i plaży. Wykupione mieliśmy tylko śniadania z uwagi na moją chęć wypróbowania jak nawiększej ilości smaków w lokalnych knajpkach.

Spróbowaliśmy również smakołyków hotelowych kucharzy. I tak za 15 lewa od osoby mogliśmy się obżerać ile chcieliśmy, a czego tam nie było:) Kurczaki, makaron, sosy z warzywami, baranina, nugesy, frytki, ryby oraz różnego rodzaju ciasta i owoce. Była również i zupa. Można było pęknąć od takiej ilości jedzenia.

Gościliśmy również na "mieście"i tutaj zamieszczam kilka smakołyków. Niewiele tych zdjęć bo nie zawsze miałam ze sobą aparat, część zdjęć mają moi znajomi. Zamieszczę resztę gdy tylko je "przechwycę":)

Bardzo prosta i smaczna potrawa w jednej z nadmorskich knajpek. Muszę przyznać, że się najadłam. Jedynie moją uwagą było to, że trochę mało było krewetek. A oto sama knajpka:) Miła prawda?

 

Kolejną potrawą, którą smakowałam była zawijana roladka z mięsa mielonego. Trochę mało przyprawiona. Taką samą opinię mam o rybach podawanych wraz ziemniakami czy frytkami. Sałatki niestety w zestawie z rybą nie uraczyłam.

 

Nie mam niestety zdjęcia ale pysznym daniem w półmisku była kawarma. Aromatyczny gulasz, cudownie przyprawiony. To typowa bługarska potrawa, która bardzo mi posmakowała. Ciekawym daniem były również podawane na podgrzewanych patelnich różnego rodzaju mięsa z warzywami. Poracja dla trzech osób - dwoje dorosłych i dziecko.

Natomiast moim ulubioną przekąską stały się kebaby z kurczakiem. Chyba nigdy nie zadłam takiej ilości w tak krótkim czasie:) a do tego zawijane z frytkami..?! Ciekawe połączenie;)

Niesamowitym przeżyciem był wieczór bługarski, na którym mieliśmy okazję skosztować dań typowych dla tego kraju.

 

 

Zaczęliśmy od sałatki szopskiej Jakże prostej bo składającej się tylko z rzech składników. Jednakże jednym najważniejszym czyli sera typowego dla Bługarii.

 

Następnie na stół trafiła zupa fasolowa. Przypominała mi w smaku naszą fasolkę po bretońsku bez kiełbasy.

Była i bakława, którą przyznam szczerze wyobrażałam sobie jako samą słodycz, niestety jak dla mnie była trochę bez smaku. Na sam koniec był szaszłyk z kurczaka, niestety nie posiadam zdjęcia.

 

Dla wszystkich smakoszy win - beczki lały się strumieniami do dzbanów pozostawionych na stołach. Ja delektowałam się oranżdą, którą (taką prawdziwą) nie piłam od czasu kiedy byłam dzieckiem.

Muszę przyznać, że troszkę więcej spodziewałam się po kuchnii bługarskiej ale wydaje mi się, że dania serwowane w knajpach bardziej natawione są na smaki gości z zagranicy niż na serwowanie lokanych pyszności. Jestem usatysfakcjonowana w 60% czyli nie jest źle:)

Nie wiem kiedy znów odwiedzę Bługarię ale nie ze względu na ich kuchnię czy krajobraz, który bądź co bądź mnie urzekł, ale na obcokrajwców, którzy tam przyjeżdzają. Jeżeli nie miałam wcześniej uprzedzeń do Rosjan to teraz napewno je mam! Cóż nie każdy rodzi się kulturalny czy też z wiekiem nabywa kulturę...

 

 

 

czwartek, 14 lipca 2011
Szczawnica - Smacznego na wakacjach
Źródło:www.szczawnica-pokoje.info
Miałam przyjemność po obronie gościć w Szczawnicy, jestem po prostu oczarowana tą miejscowością. Widoki, atrakcje, ludzie... już dziś chętnie bym się tam przeniosła...:)
Zaczęliśmy swoją kulinarną wędrówkę od lokaliku "Pod siekierkami", mogę napisać z czystym sumieniem, że było to miejsce, w którym bardzo szybko podają posiłki, jest w miarę tanio i smacznie. Jedynie kluski śląskie nie dokońca były dogotowane, natomiast schab i surówki smaczne. Kolejny dzień w porze obiadowej spędziliśmy "U Halki". Zupę dostaliśmy po 40 minutach... Jedynym plusem był bar sałatkowy, ale jak się okazało dnia drugiego niekoniecznie świeże sałatki serwowano :/ Do tego mięsa i frytki były dwa razy smażone w tym samym oleju, smak wstrętny. Zachwycona byłam miejscem o nazwie "Pod kolejką" serwują tam pysznego pstrąga, duszoną baraninę i placki po hajducku, ceny przystępne a obsługa szybka i miła. Jak przystało na góry musiała być i kwaśnica, w karczmie "U Polowacy" zjedliśmy tę zupę, bez rewelacji, na domówienie drugiego dania musięliśmy czekać pół godziny tak, że odechciało mi się już tam jeść. Ceny dość wysokie. Polecam również Świat placków "Jakubówka", na wolne miejsce czatowaliśmy dwa dni ale się udało. Placki pyszne i te z bryndzą, i te po góralsku:) Smaczne desery serwują w Restauracji "Marta", żurek natomiast już mniej smaczny, ceny wyższe niż w pozostałych miejscach.
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Irlandia - smacznego na wakacjach

Glandore jest kolejną turystyczną miejscowością w Irlandii. I choć tak naprawdę niewiele jest tu atrakcji to jednak warto zajrzeć do Taverny Aphrodite. Dostaniesz tam smakołyki prosto z Grecji. Taka mała odmiana od dość tłustej, irlandzkiej kuchni. Ja osobiście próbowałam fasolkę szparagową w sosie pomidorowym aromatycznie przyprawioną na przystawkę a na danie główne spanokopite z sałatką. Szczególnie do gustu przypadła mi ta fasolka. Jedyne co niestety już na wstępie z plusów zrobiło minus, był fakt, że podano nam sfermentowany sok zamiast świeżego. Trochę niewybaczalna wpadka:/ Osad i zapach powinien przykuć uwagę kucharza.... Jednakże miła atmosfera i przytulne wnętrze wynagrodziło ten niefart. Reasumując - polecam to miejsce. Ceny dość wysokie w stosunku do innych miejsc w Irlandii, gdzie można spożyć posiłek. Porcje na mały apetyt, dla mnie było w sam raz, natomiast dla większych smakoszy bez przystawki ani rusz;)
 
1 , 2
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
GastroMonia
Jak urządzić....?
Menu na Andrzejki, Sylwestra i Karnawał
Menu na Wielkanoc
Menu na Wigilię i Boże Narodzenie
Moje smaczne miasto Będzin
Testowane produkty
Zaglądam z przyjemnością


PustaMiska - akcja charytatywna
Top Blogi


Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów


Blogerki kosmetyczne, artykuły dla kobiet 12 UnReal


Durszlak.pl



Kopiowanie
oraz wykorzystywanie
zdjęć mojego autorstwa
bez mojej zgody
zabronione!